jump to navigation

Czy ucze sie zyc? 24 kwiecień 2008

Posted by tenjaras in Bez kategorii.
Tags: ,
trackback

…kiedy nastapil moment, w ktorym zaczalem rozsadnie myslec, zaczalem sie
bac, cale moje dotychczasowe doswiadczenie zyciowe i madrosc moglem sobie
spokojnie schowac do szuflady na strychu, do wszystkiego musialem nabrac
nowego stosunku, stare podejscie okazywalo sie nieuzyteczne, nie byl to
latwy okres bo trudno mi bylo przyznac sie do tej prawdy, ze nie potrafie
zyc, byc odpowiedzialnym, zaradnym, stanowczym, czulym, rzetelnym,
powiedziec sobie, ze nie bylem soba – wiec kim bylem?
wyszedlem wtedy z praktycznego punktu wyjscia, nasluchalem sie juz, ze
Wielka Ksiega AA niesie wielka madrosc na ten temat, zaczalem do niej
zagladac i zaczalem trafiac na odpowiedzi zadawanych wtedy sobie pytan i
na teksty, ktore takie pytania inspirowaly, ta ksiazka byla pisana kiedy
nikt inny nie znal jeszcze sposobu na alkoholizm i niewielu wowczas
wierzylo w jakikolwiek sukces w tym temacie, teraz takich ksiazek o
alkoholizmie jest masa, ale ja akurat nie moge wyjsc z podziwu dla
pionierow AA i ich przeslania sie trzymam…
dla zwyklego komfortu psychicznego przyjalem zalozenie, ze to co mnie tak
pcha i inspiruje, to Bog, nie musze odpowiadac sobie na pytanie o sens -
bozia wie co robi, bo mnie kocha, mi tylko pozostaje “daj czas czasowi”
…do czasu oczywiscie…
powoli buduje sie we mnie coraz wieksza swiadomosc kim jestem, jak i po co
staje sie nowym czlowiekiem, poddaje sie temu procesowi i jest mi w zyciu
coraz wygodniej, wydaje sie czasem, ze dzieje sie to bez wysilku z mojej
strony, nazywam to, ze wkraczam w obszary wlasnego przeznaczenia, przez
skrot myslowy Bog, rozumiem harmonie i madrosc, spokoj i pogode ducha,
milosc, wolnosc i szczescie, wiec kiedy jest w moim zyciu miejsce dla Boga
to te wlasnie cechy charakteru i odczucia biora u mnie gore…
dobrze pamietam, ze nie wcale nie musi tak byc…


Komentarze»

No comments yet — be the first.