jump to navigation

jak pomóc alkoholikowi

Jak pomóc alkoholikowi

Nikt nie wątpi, że nałogowe pijaństwo pustoszy życie wielu osób związanych z alkoholikiem, kimś kto utracił możliwość kontroli ilości wypijanego alkoholu. Obecność alkoholika w życiu jego otoczenia niesie ze sobą wiele nieprzyjemnych odczuć. Żona drży w obawie przed następnym upiciem się męża, mąż nie znajduje odpowiedzi na pytanie co jego żona wyprawia. Rodzice patrzący z bólem serca na proces degradacji własnych dzieci. Dzieci nie potrafiący odnaleźć się w pijaństwie rodziców przyjmują winę na siebie. Współpracownicy, którzy nie mogą liczyć na coraz mniej angażującego się i pełnego pretensji pijanicę. Cierpi nie tylko alkoholik. Ale alkoholik też cierpi i jego, czy jej, poczucie winy wobec takich sytuacji potęguje potrzebę ucieczki od emocji i świata, które go przerastają. A zna tylko jeden rodzaj ucieczki. Nie jest to objaw złej woli, tylko niezaradności wobec choroby, do której z kolei trudno się przyznać.

Zarówno dla alkoholika, jak i jego otoczenia, uczucie zranionej dumy, przygnębienie i rozżalenie nad własnym losem, niezrozumienia i rodzącego się wtedy strachu nie jest niczym chwalebnym. Znajdą się jednak w tym towarzystwie osoby, którym wciąż będzie towarzyszyła nadzieja, że pewnego dnia zagubiony w chorobie alkoholowej człowiek na powrót stanie się sobą. Lojalność takich osób, ich pragnienie powrotu do normalnego, zdrowego stylu życia i wiara, że nie ma takich trudności, ani takiego nieszczęścia, którego nie dałoby się opanować, przeżyć lub pokonać, pozwala alkoholikom podnieść głowę i odzyskać godność.

Na początku pomoc jest raczej wyjątkowo nieudolna. Nie znając istoty i mechanizmów choroby alkoholowej taka pomoc odnosi się do niezliczonych kłamstw mających na celu z jednej strony osłanianie pijaka z drugiej jest ratunkiem dla własnej dumy i opinii. Często są to próżne modlitwy i błagania, które okazują się jedynie nakazaniem Bogu ingerencję w wolną wolę daną każdemu człowiekowi, nawet uzależnionemu. Samo przebywanie z alkoholikiem rzuca ludzi na huśtawkę skrajnych reakcji, od cierpliwości do ataków wściekłości, niemal w jednej chwili, kończąc na histerii. Wszystko w wewnętrznym przekonaniu niesionej pomocy. Małżonkowie, zarówno mężczyźni jak i kobiety, w poszukiwaniu współczucia poza domem, posuwają się aż do przelotnych romansów i zdrad. To wszystko ma sprzyjać powrotowi do normalności istocie ludzkiej, która już i tak straciła kontakt ze zdrowym rozsądkiem.

Pijackie domy, choć to nie jest reguła, wieczorami stają się istnym polem bitwy, by rano przeistoczyć się w jezioro miłości i oazę spokoju i dobrobytu. Jak piękne słowa wtedy padają i jakie żarliwe obietnice, by po kilku dniach, tygodniach czy miesiącach przychodził nawrót choroby i wszystko zaczynało się od nowa, często z narastającym nasileniem.

Pijackie domy pustoszeją z braku towarzyskiego życia. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy, w jakim stanie jest żona, czy przyjdzie mąż. Kolejnym problemem jest tzw. potajemne upijanie się, gdzieś w ukryciu wypijane kolejne dawki alkoholu. Takie rodziny są skazane na samotność. Sytuacja finansowa w takich rodzinach nigdy nie jest stabilna. Często żony zauważają problem dopiero wtedy, gdy mąż wyczerpany nałogiem zaczyna być niewydolnym finansowo i przestaje spełniać ich zachcianki. Niestety, część z nich nie jest zainteresowana wyzdrowieniem męża, a jedynie statusem życia, który staje pod znakiem zapytania. Jednocześnie same z siebie nie są w stanie sobie go zapewnić.

Jednak ze względy na to, że najwięcej ludzi stanowi tzw. klasa średnia, chodzi o prawdziwe zagrożenie bytu. Brak pracy, spowodowany niewydolnością pijanicy prowadzi wprost do biedy i trudności finansowych związanych z podstawowymi potrzebami egzystencjalnymi. Zaburzone w ten sposób poczucie bezpieczeństwa rozbija takie domy i prowadzi do degeneracji wszystkich. Żony, czy mężowie, adoptują się w zdradach małżeńskich, dzieci w narkotykach, subkulturach lub problemach z prawem.

W reakcji na taki stan rzeczy, alkoholicy mogą posunąć się nawet do agresji. Prawdą jest, że wielu zwyrodnialców staje się alkoholikami, ale to nie jest równoznaczne z tym, że alkoholicy stają się zwyrodnialcami. Jednak może dochodzić do bijatyk, bicia dzieci, demolowania mieszkań, bójek poza domem. Często dołącza się do tego zagrożenie porzuceniem rodziny. Włączają się teściowie. Choroba alkoholowa rozwija się nieustająco, dochodzi do ataków delirycznych, a sam alkoholik staje się wręcz niepoczytalny. Do tego zagrożenie śmiercią staje się zupełnie realne. W dodatku pijący potrafi zniknąć na kilka dni. Wszystko to stwarza warunki korzystne do popełniania błędów, głównie wynikających z braku elementarnej wiedzy na temat alkoholizmu. Błędy popełnia zarówno osoba pijąca jak i niepijąca. Jednak na łut zdrowego rozsądku i nadzieję na poprawę można liczyć tylko ze strony osoby niepijącej. Choć zdarza się, że pierwszą osobą trzeźwiejącą jest alkoholik, a dopiero potem dołącza do niego spragniona normalności rodzina, najczęściej jest tak, że to rodzina rozpoczyna terapie.

Rodzina musi przebrnąć i stanąć ponad bólem i beznadzieją. Alkoholik nieraz dał wyraz miłości i ujawnił lepszą część swojej istoty. Jego złe zachowanie bardziej wynika z choroby, na którą cierpi, niż osobistego nastawienia do życia. Alkohol wypacza go i wyprowadza z równowagi. Trzeźwi alkoholicy stają się w konsekwencji trzeźwienia znacznie lepszymi ludźmi niż kiedykolwiek przedtem. Nie jest to czcza gadka. Potępianie alkoholików za ich chorobę można porównać do potępienia osoby cierpiącej na zapalenie płuc. Jeżeli ktokolwiek uznaje, że ludzie stają się alkoholikami na własne życzenie jest kimś kto nie wie o czym mówi, ale równie dobrze może okazać się człowiekiem obdarzonym złą wolą lub nieuleczonymi urazami wobec alkoholików. Życie w wykrzywionym i zniekształconym przez nałogowe myślenie świecie nie jest celem nawet tych, którzy sięgają częściej po alkohol niż wymaga to przyzwolenie społeczne.

Jeżeli chce się naprawdę pomóc alkoholikowi trzeba znaleźć odpowiedni dystans do chorującego i odpowiednią wiedzę na temat takiej terapii. Będę się tutaj odnosił do książki “Anonimowi Alkoholicy”, która zawiera skuteczny program zdrowienia z alkoholizmu i szereg sugestii co do postępowania z alkoholikami. Praktycznie całe lecznictwo uzależnień czerpie z programu 12 Kroków, który jest zalecany i opisany w “Anonimowych Alkoholikach”. Warto więc przyjrzeć się temu bliżej. W rozdziale “Do żon” opisane są cztery warianty objawów choroby i przeciwdziałania.

Wariant pierwszy dotyczy sytuacji, gdy alkoholik pije już nadmiernie. Może to mieć miejsce podczas rzeczywistych okazji, ale nawet i codziennie. Problemem staje się tutaj duży wydatek pieniężny na sam tylko alkohol. Alkoholik jeszcze temu zaprzecza, ale wyraźnie widać, słychać i czuć, że osłabia to jego psychikę i przydaje dolegliwości fizycznych. Przez to zaczyna być nieprzyjemny dla otoczenia. Będzie się upierał, że wszystko jest pod kontrolą, alkohol mu nie szkodzi, a nawet pomaga, np. przy załatwianiu różnych spraw lub działalności zawodowej. Rozmowy o zagrożeniach płynących z nadużywania alkoholu traktuje jako obrazę majestatu i z pewnością nie ma mowy o alkoholizmie. To najczęstszy obraz. Faktem jest, że większość z nich jednak odniesie się do zdrowego rozsądku, ograniczy picie, część porzuci alkohol i tylko w wyjątkowych sytuacjach pozwoli sobie na głębszego kielicha, a część zwiększy tempo i naprawdę pogrąży się w pijaństwie.

W tym wariancie picia alkohol jest nosicielem radości i dobrej zabawy. Rodzina chętnie w tym uczestniczy, dopóki nie przekracza się umiaru. Dokładnie do tego ma służyć alkohol. Słyszy się przecież, że alkohol ma zalety i jest dla ludzi. Z punktu widzenia pijącego wszystko jest w porządku, więc gniewanie się na niego, zwłaszcza wypominanie, że się upił, będzie odczytywał jako zrzędliwość i zanudzanie. Szanse na poprawę spadną do minimum. Może się skończyć tym, że pijący zacznie spędzać swój czas wśród bardziej przyjaźnie nastawionych osób.

Cierpliwość i opanowanie to cechy, które w tej sytuacji są konieczne. To nie pijaństwo jest tu najważniejsze, ale właściwe stosunki z dziećmi i przyjaciółmi oraz codzienne obowiązki. Nic nie stoi na przeszkodzie by żyć szczęśliwie i w pełni pożytecznie, pomimo, że mąż, żona, krewny, dalszy lub bliższy znajomy, pije. Nie ma sensu tracić czasu i energii na próby otrzeźwiania tak pijącej osoby. Nie będzie to łatwe, ale lepiej oszczędzić sobie wielu zmartwień związanych z taką sytuacją.

Zdrowy rozsądek, jakiego jeszcze nie brak na tym etapie, może w końcu zwyciężyć. Zaowocuje to bardzo poważną rozmową, wymagającą odpowiedniego nastawienia, braku krytycyzmu i moralizowania. Chodzi, przecież, o pomoc, a nie ganienie. Zapewne dobrze być wtedy po lekturze “Anonimowych Alkoholików”. Może to przynieść właściwy dystans do problemu i wiedzę na temat alkoholizmu i jego dalszych konsekwencji. Warto zasugerować jej lekturę, to doświadczenie powrotu do zdrowia tysięcy alkoholików.

Należy pamiętać, by trzymać się postawy pomocowej i wsparcia w problemie, wykazania dobrej woli, wyrażenia troski i zrozumienia. Pewnie dobrze byłoby mieć za sobą wizytę na otwartym spotkaniu AA, choćby w celu poznania osób chętnych do porozmawiania, w takim momencie otwartości początkującego alkoholika.

Nie można jednak stracić nerwów, gdy pierwsza rozmowa skończy się na niczym. Niektórym ludziom trudno się od razu otworzyć na pomoc i przyznać do upadku. Zechcą jeszcze powalczyć i nie pozostaje nic innego jak uzbroić się w więcej cierpliwości i tolerancji. Całkowite zaprzestanie picia jest naprawdę trudną decyzją i musi być podjęta całkowicie samodzielnie.

Przyjrzyjmy się wariantowi drugiemu. Alkoholik już nie kontroluje swojego picia. Nie potrafi przerwać pijaństwa, nawet jeśli tego bardzo chce. Pijąc traci kontrolę nad sobą i własnym życiem. Przyznaje się do tego, ale wierzy jeszcze, że potrafi z tego wyjść niczym z przejściowych kłopotów. Ma za sobą kilka prób ograniczenia lub powstrzymania picia. Ludzie zaczynają go zostawiać, zaniedbuje swoje obowiązki. Autentycznie martwi się, że nie potrafi radzić sobie z alkoholem jak inni ludzie. Często popija całymi dniami, by na lekkiej fali, jakoś trzymać się kupy. Po większych popijawach dręczy go sumienie i przysięga, że to już ostatni raz. Ale gdy tylko dojdzie do formy, wraca do alkoholu przekonany, że tym razem wszystko będzie dobrze. To już typowa cecha alkoholika. Jeszcze jakoś daje radę, ale generalnie, mimo, że wszystkiego jeszcze nie przepił, jest na najlepszej drodze do tego.

Przy próbie pomocy pijakowi na tym etapie zastosowanie będą miały wskazówki z poprzedniego wariantu. Jednak w chwili wzmożonego poczucia winy po większym piciu należy zapytać, czy naprawdę ma zamiar skończyć ze swoim piciem. Należy naprowadzić go w taki sposób, by nie przyrzekał na jakieś świętości, pamięć przodków, ale by przestał pić dla własnego dobra. Nie chodzi o to by przestał pić dla rodziny, pracy, czy innych powodów, ale by przestał pić z uwagi na siebie samego.

Na tym etapie i będąc w takim stanie istnieje duże prawdopodobieństwo, że zechce podjąć leczenie. To świetny moment by pokazać mu “Anonimowych Alkoholików”. Dobrze jest opowiedzieć ciekawe rzeczy wyczytane, które szczególnie pasują do tego alkoholika. Na pewno znajdą się tam odpowiednie historie alkoholików, które byłyby dla niego dobrym przykładem. Autorami tej książki są alkoholicy, którzy znają problem alkoholowy z własnego doświadczenia i opisują jak z niego wyszli. To nie jest jakaś teoria czy filozofia o alkoholizmie.

Jeżeli w tym momencie głębsze treści mogą być dla niego odpychające, wystarczy sama wiedza o chorobie alkoholowej i o terapii. Potem, być może, doczyta resztę. Jeżeli nabierze ochoty by się leczyć, wsparcie osoby znającej mechanizmy choroby, będzie bezcenne. Jeżeli uzna, że to nie dla niego, należy zostawić go w spokoju, jeszcze nie dojrzał. Ponaglanie jedynie opóźni proces zdrowienia.

Po przeczytanie tej książki będzie wiedział, że są ludzie, którzy poradzili sobie ze swoim pijaństwem i żyją szczęśliwie. Łatwo go jednak w takim momencie rozzłościć i zniechęcić. Ma swoją wolną wolę i sam ma zdecydować jak chce żyć.

Wariant trzeci pokazuje alkoholika, który pogrążył się bardziej niż poprzedni typ alkoholika. Przyjaciele już go opuścili, życie rodzinne jest w ruinie. Nie potrafi utrzymać stałej pracy. Być może próbował się leczyć, lądował na detoksach i innych zakładach zamkniętych. Nie potrafi powiedzieć co się dzieje, ale rozumie, że nie pije jak normalny człowiek. Kurczowo trzyma się nadziei, że jeszcze wróci do normalnego picia. Doszedł do stanu gdy rozpaczliwie chciałby przestać pić, nie potrafi jednak wytrwać w swoim postanowieniu. Wygląda to beznadziejnie, ale tak naprawdę rodzi się tutaj konkretna nadzieja.

Łut szczęścia polega na tym, że taki człowiek jeżeli chce przestać pić, to faktycznie wyraża swoją wolę. Oczywiście można tu ponieść porażkę, ale może wystarczyć z całym przekonaniem o ważkości tej książki namówić go do jej lektury. Można liczyć na rzeczywiste podjęcie proponowanego w niej leczenia. Jeśli trafi się idealnie, dość szybko powinny nastąpić oczekiwane zmiany.

Zawsze jednak należy pamiętać o powstrzymaniu własnej ambicji, to alkoholik ma się leczyć i to do niego należy ta decyzja. Rozmowy na temat leczenia powinny odbywać się z jego inicjatywy. W tym wariancie alkoholik może w sobie mieć już sporo uraz do rodziny, męża, żony, ojca, matki, czy nawet ględzących o jego piciu dzieci. Może to oznaczać, że o leczeniu lepiej żeby rozmawiał z nim ktoś z poza rodziny. Jeżeli poza samym alkoholizmem nic innego nie odgradza go od zdroworozsądkowych zachowań, istnieją naprawdę realne szanse na sukces.

Nadal nie należy się zrażać powrotami do picia. To naprawdę wyjątkowe sytuacje, że alkoholicy przestają pić za pierwszym razem. Dopóki żyje wszystko jest możliwe.

Ostatni wariant opisuje alkoholika, który doprowadził się do prawdziwie rozpaczliwego stanu. To już stały klient detoksów, sporo czasu spędzający w zakładach psychiatrycznych zajmujących się uzależnionymi od alkoholu. Pije od razy po wyjściu ze szpitala, a pijąc staje się agresywny i niepoczytalny. Pewnie już nieraz interweniowała policja w domu. Jego życie i życie z nim, rysuje się już jedynie w ciemnych, wręcz ponurych barwach. Dosłownie wygląda, że to już koniec. Tymczasem nadal nie jest to sytuacja beznadziejna.

Wielu alkoholików wyzdrowiało choć było z nimi nawet jeszcze gorzej. Faktycznie narzuca się tutaj przypuszczenie, że to przypadek beznadziejny, ale wcale tak nie musi być. Paradoks zdrowienia z alkoholizmu najczęściej wynika z osiągnięcia dna, totalnej klęski życiowej i człowieczej. W godny podziwu sposób tacy ludzie powracali całkowicie do zdrowia, stając się lepszymi ludźmi niż kiedykolwiek indziej.

Można określić, że dziś, nawet nie w 80 lat po ułożeniu programu zdrowienia sugerowanego przez Anonimowych Alkoholików, już milionom alkoholików udało się poukładać swoje życie. Zdarza się, że znajdą się takie osoby, którym już nic nie pomoże, nie potrafią zatrzymać się na swojej drodze samozniszczenia. Wieloletnie nadużywanie alkoholu zrobiło swoje nie tylko w sferze psychicznej, ale przede wszystkim zniszczyło organizm. Jednak nie trzeba tracić nadziei.

Jeżeli tylko zdrowie fizyczne pozwala, należy postarać się by książka “Anonimowi Alkoholicy” została przeczytana. Pomocne może być przyprowadzenie trzeźwego alkoholika, który pomoże zrozumieć potrzebę leczenia. Może się zdarzyć nawet bardzo entuzjastyczna reakcja na daną tak zatraconemu w nałogu alkoholikowi, szansę.

Książka “Anonimowi Alkoholicy” i praca alkoholików nad sugerowanym w niej programem zdrowienia z alkoholizmu stało się prawdziwym przełomem w tym temacie. Do dziś na bazie tego prostego programu powstało wiele programów terapeutycznych, opracowanych przez psychologów, specjalistów w dziedzinie uzależnień.

Ludzie, którzy popadli w kłopoty związane z innymi nałogami, a nawet kompulsjami, wykorzystują ten program z wielkim powodzeniem. Można by tak tonąć w pochwałach, ale chodzi o wyzdrowienie z bardzo poważnej choroby jaką jest alkoholizm. Pomoc uzależnionym musi być oparta o rzetelną wiedzę na temat mechanizmów choroby alkoholowej.

c.d.n.

Komentarze»

1. roman kluziak - 9 Kwiecień 2012

dowiedziałem się na którym etapie jestem tekst jest dobry

gromcio - 9 Kwiecień 2012

dowiedziałem się na którym etapie jestem tekst jest dobry
daje dużo do myślenia i boli prawda o samym sobie


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: